Dziś mała prowokacja i zaproszenie do dyskusji. Czy istnieje coś takiego, jak dziennikarstwo internetowe? A jeśli tak, jaki jest jego poziom?
Zostałem wywołany do tablicy przez Dominika Kaznowskiego, który na swoim blogu - można wejść tutaj - właśnie o to pyta Michała Bonarowskiego, byłego naczelnego Onet.pl i mnie.
Oto moja wypowiedź, która pojawiła się na blogu Dominika:
Zaciera się granica między rodzajami dziennikarstwa. Kiedyś mówiliśmy o telewizyjnym, radiowym, prasowym. Teraz pojawił się termin: internetowe, który – śmiało można powiedzieć – łączy trzy poprzednie i wzbogaca je o nowe cechy. Ale dziennikarstwo to dziennikarstwo, niezależnie od tego, gdzie się je uprawia. Zmienia się tylko nośnik przekazu. Cechy podstawowe są natomiast wspólne, a bez znaczenia jest to, czy dziennikarz pracuje dla telewizji, prasy, radia, czy portalu internetowego – specjalnie podkreślę tutaj słowa: dla portalu.
Powiem przewrotnie: dziennikarzem jest się niezależnie od tego, co i jak się robi, ale gdzie się to publikuje. Dziennikarz tworzy dla mediów, a internet medium nie jest, tak samo jak nie jest nim druk, czy eter! Medium są portale internetowe, stacje telewizyjne i radiowe.
Dziennikarstwo portalowe (zaryzykuję takie określenie) dopiero w Polsce się rozwija. Redakcje, w zdecydowanej większości portali, tworzą redaktorzy, którzy ograniczają się do zmiany tytułów i lekkiego przeredagowywania depesz agencyjnych, bądź pisania omówek z dzienników, czasopism, programów telewizyjnych. Tylko nieliczne tworzą dziennikarze publikujący swoje własne materiały. Wśród nich – trzeba się pochwalić – jest Money.pl, gdzie oprócz artykułów z ogólnodostępnych źródeł, 20 etatowych dziennikarzy i grono współpracowników, pisze własne tematy, przeprowadza wywiady, analizuje i doradza. To jeszcze ewenement na polskim rynku internetowym.
Inaczej jest już w Stanach, gdzie tytuły prasowe istniejące od kilkudziesięciu lat, niektóre i dłużej, zniknęły z kiosków, a ich redakcje publikują dzisiaj tylko on-line. Tak się stało np. z Christian Science Monitor, istniejącym 100 lat amerykańskim dziennikiem o międzynarodowym zasięgu, albo z legendarną "Seattle Post Intelligencer", której początki datują się na 1863 rok.
W Polsce dziennikarzy publikujących w portalach nie szanuje się tak samo, jak tych z gazet, radia, czy telewizji. Przynajmniej nie szanują nas jeszcze wszystkie kręgi, szczególnie polityczne. Nie wszyscy uświadamiają sobie rolę internetu i jego siłę. Nadal działa magia szklanego ekranu, mikrofonu, czy zdjęcia na okładce dziennika. Nie działa jeszcze magia Googla, jako pierwszego źródła wiedzy i opinii. A to dlatego że spora grupa osób ze świecznika, na co dzień z internetu nie korzysta. W najbliższych latach to się zmieni. Zacznie więc zyskiwać na znaczeniu dziennikarstwo portalowe. I to bardzo szybko. Jest więc jeszcze czas na zakładanie nowych mediów internetowych w Polsce.
Od dziennikarstwa, należy oddzielić natomiast dziennikarstwo obywatelskie. Niezwykle potrzebne, ale jednak z dziennikarstwem, co do zasady, mające niewiele wspólnego. Cenię blogi, mam kilka ulubionych, bo są świetnym źródłem informacji, edukują, zderzają opinie, itp. Ale publikacji na blogu dziennikarstwem nie nazwę, nawet jeśli będą to wpisy specjalisty z danej dziedziny, albo dziennikarza publikującego w „starych” mediach.
Zachęcam do dyskusji.




Nie bardzo rozumiem skąd wywodzisz różnicę między blogerem a papierowym felietonistą
z własną szpaltą. Zwłaszcza wtedy, gdy bloger pisze w syndykacie, lub blog należy do
macierzystej redakcji blogującego dziennikarza. Jedyne co może, ale nie musi różnić
te dwie formy publikacji to brak korekty i samodzielne wciśnięcie przycisku
"Publikuj". Dla mnie blogi najmniej różnią się od papierowej prasy.
Co do meritum, to rozpisałem się u siebie. skomentuj
według Ustawy prawo prasowe: "dziennikarzem jest osoba zajmująca się
redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostająca w
stosunku pracy z redakcją, albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z
upoważnienia redakcji".
Za dziennikarzem musi więc stać redakcja. Do redakcji natomiast można w łatwy
sposób dotrzeć. Redakcja ponosi odpowiedzialność prawą. Anonimowy bloger, moim
zdaniem, dziennikarzem nie jest. Ten, który zarejestruje swój blog w sądowym
rejestrze dziennik i czasopism, już tak.
No i wreszcie, można na sprawę popatrzeć jeszcze z drugiej strony: dziennikarz
może być blogerem. Ale czy zawsze jego twórczość na blogu będzie
dziennikarstwem???? :):) skomentuj
Można przewrotnie zadać zupełnie inne pytanie: Czy jest jeszcze miejsce na
dziennikarstwo "tradycyjne" ? Można się zapytać, dlaczego np. o elektrowniach
wiatrowych mają nas informaować ludzie, ktorzy nie odróżniają jednostki energii (KWh)
od mocy (KW)? Tylko dlatego że znają się na dziennikarstwie ?
W moim odczuciu przyszłosią będzie dziennikarstwo obywatelskie – ludzie piszący
samodzielnie, trochę na boku, o tym co znają i rozumieją. skomentuj
raczej nie ma szans, aby dziennkarstwo obywatleskie zastapilo tradycyjne. Moze
sie rozwijac obok. Nigdy dziennkarz-obywatel nie bedzie mial takiego zaplecza,
jakie daja profesjonalne media, czyli ogromnych pieniędzy na produkcje.
Pod przykrywką, dziennikarstwa obywatelskiego, lub/i obok niego, będą się
rozwijały firmy specjalizujące się w e-PR, e-marketingu, itp. Już teraz powstają
:) skomentuj